Łamie streotyp kobiety biznesu. Na nasze spotkanie przyszła w jeansach i  koszuli. Miała lekki makijaż. Jest niepoprawną optymistką, choć, jak przyznaje ma w sobie dozę racjonalizmu. Przynajmniej wtedy, kiedy jeździ swoją “pszczółką”.

Katarzyna Sobkowiak mieszka w Gdańsku od ponad 10 lat. Urodziła się w Warszawie, jednak jak twierdzi, to tu, nad morzem, jest jej miejsce do życia. Ponad rok temu wpadła na pomysł własnego biznesu. To był strzał w dziesiątkę. Tworzy na zamówienie ekskluzywne zegarki z… bursztynu. -Od czego się zaczęło? -powtarza moje pytanie. -Powiem szczerze, że chyba muszę wymyślić jakąś historię na poczet PR, bo jak powiem, że na drodze pielgrzymkowej do Santiago de Compostela to będzie dziwnie brzmieć -śmieje się. I dodaje: – W mojej głowie pomysły rodzą się często i gęsto. Dostałam od znajomego bransoletkę z bursztynu przypominającą pasek do zegraka. Pojechałam z nią do Hiszpanii, na wspomnianą wyprawę, a tam zachwyciło się nią wiele osób. Przeanalizowałam rynek i dostrzegłam, że pełen jest bursztynowej biżuterii, ale brakuje na nim zegarków.

Klienci z czterech stron świata
Kasia większość czasu jest za granicą. -Podróże to część mojej pracy. Klienci pochodzą z czterech stron świata -mówi. I dodaje: -Byłam… krócej będzie powiedzieć, że nie byłam tylko w Ameryce Północnej.
Wśród klientów zdarzają się różne przypadki. – Ostatnio spotkałam sie z szejkiem z Arabii Saudyjskiej, który przyjechał do Polski w interesach – opowiada. -Zaproponowałam mu produkt jako souvenir z Polski dla jego żony. Okazało się, że ma trzy żony. Powiedział: “Pani oszalała? Nie będę kupował tak drogiego zegarka, by sprezentować jednej kobiecie, bo zaraz druga i trzecia też będzie chciała, a ja w dobie kryzysu mam limity na prezenty”.

Na mojej “pszczółce” panów zostawiam z tyłu
Jak mówi, osiągnęła wiek Chrystusowy (ma 33 lata). Będąc dzieckiem marzyła o zostaniu stewardesą, ale jej tata zaprotestował: „najpierw zdobądź wykształcenie, a później zawód”! Zbuntowana wyjechała do Włoch. Po powrocie pracowała nad magisterium z meteorologii w Gdańsku. Zna angielski, hiszpański i włoski. Potrafi porozumieć się po japońsku. Zaczyna uczyć się chińskiego, bo żartuje, że przy takiej ekspansji rynku “już niedługo po chińsku trzeba będzie się tłumaczyć”. Porusza się motocyklem. -“Pszczółka” oddaje moją osobowość – mówi i od razu wyjaśnia -“Pszczółka” (YAMAHA xj6) , bo lusterka przypominają czułki, a chlapacz odwłok. Czuję się na niej fenomenalnie. Szczególnie, gdy stoję na światłach i panowie próbują rywalizować ze mną przy starcie. Dodaję gazu i zostawiam ich z tyłu. Nie pędzę jednak jak wariat, bo za bardzo kocham życie. Tu odzywa się moja doza racjonalizmu, a trochę go mam. Niedużo, ale zawsze – śmieje się.

Nie jestem typem garsonkowca.

-Niedawno spotkałam panią, która zdziwiła się, że przy tak ekskluzywnym produkcie, jeżdżę motocyklem, a nie limuzyną -mówi Kasia. -Niestety, w Polsce tak się utarło, że człowiek sukcesu musi wbijać się w garnitur. Wiadomo, że jak idę na spotkanie to zachowam “dobry styl”, ale nie jestem typem garsonkowca. Kasia nie nazywa siebie kobietą biznesu, bo biznes kojarzy się jej z kieszeniami napchanymi pieniędzmi. Jest, jak podkreśla, kobietą przedsiębiorczą -Przedsiębiorczość łączy się z kreatywnością i tym, że ktoś jest aktywny w dziedzinie, która go fascynuje, robi to, co sprawia mu przyjemność. Uważam się za szczęściarę. Podróżuję,poznaję ludzi, nawiązuję przyjaźnie. I właśnie to jest w życiu ważne. Do swojej pracy podchodzę z dystansem. Coco Chanel też zaczynała od nożyczek, kłębka nici i igły, aż w końcu urosła marka potężna na cały świat.

O jeden dzień za późno…
Kasia ma wiele marzeń i sukcesywnie je spełnia. Największym jest pogłaskanie wieloryba. -Już się o nie otarłam -zamyśla się. -Byłam u wybrzeży Ameryki Południowej dzień po tym, jak wieloryby stamtąd odpłynęły. O jeden dzień za późno, to jakaś abstrakcja… Ale najwyraźniej nie był to odpowiedni moment na pogłaskanie wieloryba. Wiem, że jeszcze to zrobię! Najprawdopodobniej podczas mojej wyprawy dookoła świata, którą teraz planuję.

SUCCIN UNICA IN MUNDO
To marka zegarków jaką stworzyła Katarzyna Sobkowiak. Słowo “succin” po francusku oznacza “bursztyn”. Zegarki jakie z niego powstają są unikatowe na skalę światową. Bursztyn połączony zostaje ze srebrem i złotem. Seria “Kahraman”, ktora jest praktycznie niedostępne w Polsce, bazuje na 18ct złocie. Mechanizmy do zegarków sprowadzane są ze Szwajcarii, dlatego mają dożywotnią gwarancję. Bursztyn jest z krajów Nadbałtyckich, w tym z Polski. Nad powstaniem jednego zegarka pracuje około dziesięć osób. Każda wyspecjalizowana w jakiejś dziedzinie. Zegarki są robione ręcznie. Od prototypu do gotowego “dzieła” potrzeba czasu, precyzji i serca. Od momentu zamówienia do otrzymania produktu może upłynąć nawet 3 miesiące! Co roku Katarzyna Sobkowiak wprowadza na rynek nowe modele. Gdy wpada na nowy pomysł, grafik przekłada jej “myśli” na obraz 3D. Taki jest początek powstawania prototypu. Teraz czekamy na jej najnowszy zegarek o nazwie “Galaxy”.

Na zdjęciu Katarzyna Sobkowiak i Miss Polski Anna Jamróz – ambasadorka marki Succin Unica in Mundo prezentująca jeden z unikatowych zegarków.

Autor: Katarzyna Zimnowodzka

 

Napisz komentarz