W lipcu ukazały się w “Empikach” i sklepach muzycznych dwie płyty z tekstami Krzysztofa Buszmana, poety pochodzącego z Gdyni. Pierwsza, to reedycja płyty “Zabijanie czasu”, druga, całkiem nowa – “Wyszukana prostota” w wykonaniu barda Wojtka Gęsickiego.
Rozmawiamy z autorem tekstów Krzysztofem Buszmanem.

„Moje wiersze są życiopisaniem”

Miewa Pan chwile zwątpienia?

Poeta jest szczęśliwy wtedy, kiedy jest nieszczęśliwy, bo kiedy jest nieszczęśliwy, pisze najlepsze wiersze, a kiedy pisze    najlepsze wiersze, to się uszczęśliwia, bo potwierdza fakt, że jest poetą. Oczywiście, że miewam chwile zwątpienia. To one powodują mobilizację i energię do pisania. Zresztą to właśnie z takich momentów w literaturze polskiej i światowej zrodziły się wielkie dzieła. Myślę, że chwile zwątpienia są czymś pozytywnym dla sztuki.

Jakie czynniki sprawiły, że zaczął Pan pisać?

Kiedy miałem 10 lat byłem na koloniach. Kolega z grupy recytował swoje wiersze. Bardzo mi się spodobały, więc po przyjeździe do domu zacząłem pisać proste rymowanki. Drugi moment był na lekcji języka polskiego. Nauczycielka poprosiła, byśmy napisali wiersz o naszym kraju. Po przeczytaniu mojego “dzieła”, stwierdziła, że ten wiersz musiała napisać osoba starsza. Z jednej strony było mi przykro, z drugiej zaś, byłem szczęśliwy, bo skoro tak powiedziała, to znaczy, że mam talent. Trzeci moment był wtedy, kiedy zapytałem pewnego literata, pokazując mu wcześniej swoje wiersze, czy warto pisać. Nie zaglądając do tych wierszy powiedział: “Jeżeli sam nie wiesz, że warto, to nie warto”.

Gdzie Pan tworzy?

W większości tworzę w podróży. Moje wiersze powstały w setkach różnych miejsc. Jak powiedziała Agnieszka Osiecka, są życiopisaniem. Opisuję drogę swojego życia. Jednak nie podróżuję systematycznie, a pewnymi zrywami. Uważam, że równie dobrze można podróżować w głąb siebie siedząc w jednym miejscu i chodząc na spacery do pobliskiego lasu, jak i wyjeżdżając gdzieś na Antypody.

W takim razie, gdzie jest Pana miejsce na ziemi?

Takim azylem jest moje mieszkanie w Gdyni. Tu, po wszelkich podróżach, podsumowuję moje życie, myślę nad tym, co mi się udało, gdzie odniosłem zwycięstwo, a gdzie poniosłem klęskę. Tu, wśród setek książek i płyt najlepiej się czuję i odpoczywam.

Czy czuje Pan, że osiągnął zawodowy sukces?

Sukces to kłopot – czlowiek był miły i wesół, a teraz jest niewolnikiem sukcesu. Właściwie definicja sukcesu jest ciężka, bo każdy w momencie, kiedy osiąga sukces, chce czegoś więcej. Ciągle jest mu mało. Większośc ludzi nie wytycza sobie granic. Myślę, że z jednej strony udało mi się coś osiągnąć. Moja poezja poszła w świat, są na jej podstawie pisane prace magisterskie, skomponowano mnóstwo piosenek. Ale z drugiej strony, jestem niespokojnym duchem. Jest jeszcze we mnie wiele treści, które chcę przekazać.

Co jest najważniejsze w życiu artysty?

Najważniejsze w życiu każdego człowieka, nie tylko artysty, jest to, by żyć tu i teraz. Ludzki umysł albo myśli o przeszłości, albo o przyszłości. Ma duży problem, żeby skoncentrować się na chwili obecnej. Jak ktoś siedzi, to już wstał, jak wstał to już idzie, jak idzie, to już biegnie. A jak się siedzi, to trzeba siedzieć, jak się stoi, to trzeba stać, a jak się idzie, to trzeba iść. Gdyby ludzie żyli w ten sposób, nie martwiliby się pewnymi rzeczami, które w większości przypadków i tak się nie pojawiają!

Pan tak żyje?

Staram się, aczkolwiek czasami czuję, że mój umysł wytwarza ze mną różne dziwne rzeczy. Natomiast jestem już na tym poziomie, że zdaję sobie z tego sprawę. Potrafię stanąć obok i czasami głośno sam z siebie się zaśmiać.

Jakie ma Pan marzenia?

Z marzeniami jest tak, jak w tej historii: pewien człowiek marzył o tym, by chociaż raz odbyć podróż do Mekki. Marzył pięć lat, dziesięć lat. Marzył, będąc już bardzo zamożnym człowiekim. Zapytany dlaczego jeszcze nie spełnił tego marzenia, skoro ma na nie środki odpowiedział: “To jest moje jedyne marzenie, jak je spełnię, to pozostanę bez marzeń, a człowiek nie może żyć bez marzeń”.
Moje marzenia są związane z tym, czego nie można kupić. Marzę o tym, by być zdrowym na ciele i umyśle, bo wtedy będę mógł pisać. Powtarzam sobie: “Losie nie przeszkadzaj, a tym samym już pomożesz”.

Autor: Katarzyna Zimnowodzka

  1. co tak smutno tu na blogu??nic nowego dlugo nie ma :(


  2. fascynujące


  3. Już wkrótce, pracujemy nad aktualizacją tego zastoju. Aczkolwiek był to tylko zastój wirtualny, w rzeczywistym świecie MAXSTUDYJNYM mieliśmy wiele wiele wiele ciekawych przygód. See us soon!


 

Napisz komentarz